Jestem zazwyczaj przedstawiany jako historyk. Uważam się jednak przede wszystkim za kolekcjonera. To w tej dziedzinie mam osiągnięcia, z których jestem dumny. Czym się więc różni historyk od kolekcjonera zajmującego się historią i przede wszystkim piszącego o swoich zbiorach i w oparciu o nie? Pokażę to na przykładzie kilku pamiątek po żołnierzach Zapasowego Batalionu Piechoty nr 346.

Historyk czy kolekcjoner?
Wykonany w Szczytnie portret żołnierza Zapasowego Batalionu Piechoty nr 346

DZIEJE PEWNEGO BATALIONU

Batalion ten sformowany został 26 sierpnia 1939 roku w Olsztynie. Wchodził w skład 151. Dywizji. We wrześniu 1940 roku przeniesiony został do Iglau w Protektoracie Czech i Moraw. 22 lipca 1941 roku trafił do Szczytna, gdzie przebywał do 10 lutego 1942 roku, kiedy to został przeniesiony do Ostrołęki. 25 sierpnia był już w Łomży. 15 września podzielono go na  batalion zapasowy i batalion szkoleniowy. Po podziale oba bataliony podlegały 456. Dywizji. 20 listopada przekształcono je odpowiednio w Batalion Zapasowy Grenadierów nr 346 i Batalion Szkoleniowy Grenadierów nr 346. 25 marca 1943 roku oba bataliony połączono w batalion zapasowy i szkoleniowy grenadierów. W styczniu 1945 roku batalion ponownie trafił do Szczytna. O tym, co się z tymi żołnierzami działo, gdy do miasta dotarła Armia Czerwona, nic pewnego nie wiemy. Zapewne część poległa, iluś dostało się na tereny dzisiejszego Obwodu Kaliningradzkiego do niewoli. Być może ktoś zdołał się drogą morską ewakuować.

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.